Wat Pho

Piszę pod wpływem impulsu. Jeszcze nigdy nie byłem tak daleko od domu. Jeszcze nigdy nie widziałem rzeczy, które zobaczyłem przez ostatnie dwa tygodnie.

Siedzę w świątyni Pho i co chwilę się zawieszam… na bawiących się, beztroskich dzieciach, na ludziach robiących sobie zdjęcia, na roześmianych albo smutnych twarzach turystów. Hałas zagłusza mi muzyka w słuchawkach, a upał co minutę przepędza łyk lodowatej wody, którą dostałem na wejściu.


Przez ostatnie półtora miesiąca miałem najdłuższy urlop w życiu. Po pięciu latach ciężkiej pracy, zdobywaniu doświadczenia i stresu związanego z uczelnią, w końcu mogłem sobie pozwolić na prawdziwy urlop. Co prawda podróżowałem trochę wcześniej, ale nigdy tak naprawdę nie odciąłem się mentalnie od pracy. Teraz kiedy mój wypoczynek dobiega końca, cieszę się – jestem zmotywowany do dalszego rozwoju. Punkt pierwszy? Muszę schudnąć. Mati w pogoni za szczęściem zawsze musi zacząć od sylwetki 😂

Chciałbym napisać jakąś głęboką motywującą myśl, ale nie umiem. Po prostu jestem bardzo szczęśliwy i chciałbym, żeby wszyscy byli tak zadowoleni z życia jak ja. Wiem, że teraz pokazuję tylko efekt końcowy, ale każdy tak może… cytując Tego Typa Mesa:

Reprezentuję tylko pewien procent-
Który poświęcił kilkanaście lat na pasję, żadne supermoce

Ten Typ Mes – As

One night in Bangkok!

Jako, że bytomska scena vlogerska ostatnio rozkwitła jak pierwsze przebiśniegi… (nie)skromnie zgapiłem zajawkę od innej bytomianki

Kiedyś znany vloger przytoczył tę anegdotę, ale powtórzę. Gdy na siłowni chcesz zobaczyć czy poprawnie wykonujesz dane ćwiczenie – nagrywasz się. Dzięki temu możesz wyeliminować błędy. Vlogowanie jest tym samym jednak przed kamerą nie wykonujesz ćwiczeń, a po prostu żyjesz. Film, który nagrałem w ostatnie kilka dni wpędza mnie w poczucie wstydu… czy naprawdę jestem takim infantylnym cwaniaczkiem? Mateusz, to jest jedzenie, a nie „jedzonko”. To telefon, nie musisz zaznaczać, że to iPhone wieśniaku, a płynąłeś łódką, a nie łódeczką. Aha i nie musisz się chwalić, że vlogujesz po niemiecku. Znaczna część ludzi, nie lubi tego języka. Chyba jako terapię i katharsis dla samego siebie – zapraszam do obejrzenia mojego pierwszego vloga.

Kłótnie w internecie!

„Jak zwykle w klubie ściany podpierałem na kompie facebook przeglądałem, posty czytałem i niektóre lajkowałem”.

Przeraża mnie jak wygląda ostatnimi czasy mój wall na facebooku. Kompleksy gonią kompleksy. Agresja, wyzwiska i więcej agresji. Nie wiem jak się uchowałem przez tyle lat aktywności w internecie (jak i na samym portalu Marka Zuckerberga) przed falą hejtu. Od niedawna słowa, które przypisuje się (fałszywie!) Stanisławowi Lemowi wydają się prawdziwsze:

„Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”

Uderza mnie to jakie ludzie mają o sobie mniemanie. Każdy jest panem i władcą, każdy jest filozofem, mędrcem i naukowcem. Każdy wyżej sra niż dupę ma. O ile taka postawa w internecie była domeną dzieciaków, które po prostu trollowały, o tyle co raz więcej dojrzałych ludzi używa facebooka, a ta grupa ludzi jednak po prostu taka jest. Boli mnie, że często jeżeli ktoś nie ma racji, to nawet nie warto mu w kulturalny sposób zwracać uwagi, bo zwrotnie otrzymuje się tonę wyzwisk.

Z drugiej strony nie chcę pozostawać bierny i narzekać na rzeczywistość. Dlatego wiem, że niestety to obowiązkiem ludzi wykształconych jest dzielenie się wiedzą i edukowanie innych. Nie możemy wymagać od prostego człowieka głębokich przemyśleń jeżeli nie wytłumaczymy mu wszystkich zależności danego zagadnienia, tak jak nie możemy wymagać od osoby otyłej przebiegnięcia maratonu, jeżeli nie przeprowadzimy z nim odpowiedniego treningu.

Wiem też, że często próby uświadomienia ludzi zderzają się z murem, ale posłużę się brutalną, jednak w moim mniemaniu trafną analogią, która obrazuje tę sytuację. Kiedy próbujemy oswoić dzikiego psa, bardzo długo będzie próbował nas ugryźć, bo nie rozumie, że chcemy jego dobra. Musimy długo go karmić, podchodzić małymi krokami bliżej i stopniowo zdobywać jego zaufanie. Niestety, z prostymi ludźmi… trzeba tak samo – cierpliwie.

Nowy rok, nowy ja… tak naprawdę to nie, wszyscy tak mówią 

Internet zalała fala postów motywacyjnych o postanowieniach noworocznych. Nie wiem czy mogę być gorszy? Ten post będzie wyjątkowy, bo po raz pierwszy napiszę coś z komórki.

Dobra tak całkiem szczerze to nie mam szczególnych planów. Muszę znaleźć pracę, bo od dzisiaj jestem oficjalnie bezrobotny, Egzotik potrzebuje więcej tekstów piosenek, muszę zdać certyfikat z niemieckiego, bo już coś tam szprecham i takie tam. Muszę pomyśleć nad nowymi wartościowymi postami na bloga (chociaż marzy mi się już vlog). Muszę, muszę, muszę… muszę? yyy… chcę

Zobaczymy! Tymczasem wracam na przedłużoną imprezę sylwestrową 🙂

Szczęśliwego nowego roku !

Odkąd zacząłem zarabiać dobre pieniądze to się zmieniłem…

Niedawno usłyszałem, że odkąd zacząłem „dobrze” (pojęcie względne) zarabiać to się zmieniłem. „No co ty nie powiesz?”

youdontsay.png

Zacznę cytatem (Ten Typ Mes – As)

…rozumiem, że każdy z was swój krzyż ma
wybaczcie jeśli poczuliście kiedyś, że się wywyższam
to mógł być skutek uboczny nieustannych pouczeń
spojrzeń z góry, z boku, kolejnych wykluczeń

Od momentu, w którym dostałem podwyżkę, zobaczyłem kawałek świata, poznałem mnóstwo ludzi o zupełnie innych charakterach, temperamentach i priorytetach. Począwszy od samotnych matek, które żyją na zasiłku po bardzo bogatych ludzi, którzy pracują tylko dlatego, żeby się nie nudzić. Oczywiście, że mnie to wszystko zmieniło. Mało kto jednak zwraca uwagę na prawdziwą przyczynę mojej walki z egoizmem i chęci dzielenia się tym co mam. (Nie)szczęśliwie zbiegło się to z innym, dość ważnym wydarzeniem w moim życiu, które to, tak naprawdę dokonało zniszczeń w mojej osobowości.

To nie znalezienie dobrej pracy wywołało u mnie chęć bycia dobrym człowiekiem. Chcę być fair wobec innych, bo nie zawsze taki byłem, a kiedy odwróciło się to przeciwko mnie, zrozumiałem jak niektóre samolubne decyzje mogą kogoś zaboleć i nigdy nie chcę być przyczyną takiego bólu dla drugiej osoby.

To nie odebranie pierwszej pięciocyfrowej wypłaty sprawiło, że lubię sam uregulować rachunek za wspólny obiad czy piwo. Uwierzcie mi, że nie płacę za ludzi, których nie lubię (poza jednym wyjątkiem, którego żałuję). Stawiam ludziom, którzy mają specjalne miejsce w moim życiu i którym zawdzięczam to kim dzisiaj jestem (choć mam wrażenie, że nie są świadomi jak wiele im zawdzięczam).

To nie ilość pieniędzy na koncie decyduje o tym, że jestem rozrzutny. Rozrzutność to cecha charakteru, a nie salda na rachunku bankowym.

Teraz kiedy usłyszę, że się zmieniłem odkąd zarabiam pieniądze, odpowiem:

– „Tak, na lepsze.”

 

Ucz się, ucz. Nauka to potęgi klucz

Kiedy byłem w podstawówce dowiedziałem się o konkursie recytatorskim. Długo się nie zastanawiając postanowiłem wziąć w nim udział. Problem był taki, że odbywał się następnego dnia. Czy dla dziesięcioletniego mnie, mogło to być przeszkodą?

ezgif.com-add-text.gif

Pobiegłem do pracy mojej mamy i opowiedziałem jej o moim pomyśle. Mama z tego co pamiętam nie była zachwycona, bo wiedziała, że czeka ją wieczór, w którym musi nauczyć mnie deklamować wiersz. Jak zwykle mnie nie zawiodła. Recytowałem dzieło Adama Asnyka – „Miejcie nadzieję”. W jeden dzień nauczyłem się na pamięć trzech zwrotek do takiego poziomu, że byłem w stanie wystąpić przed publicznością. Wyśmienita pamięć, co? Pójdę jeszcze jeden krok, bo dzisiaj zaskoczyłem sam siebie. Zaśpiewałem prawie całą piosenkę zespołu Ich Troje – „Powiedz”. Jak to możliwe, że po przeszło 15 latach wciąż znam słowa?! Idźmy dalej – nie wiem kiedy nauczyłem się angielskiego. W liceum bardzo rzadko powtarzałem słówka, a kartkówki pisałem całkiem nieźle. Samo się uczyło.

Mam 27 lat. Od stycznia poznaję niemiecki. Niestety czuję, że idzie mi średnio, chociaż całe życie uważałem, że mam „talent” do języków obcych. Nie da się ukryć – zegar tyka. Dotarło do mnie, że… „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”, „Starego psa nie nauczysz nowych sztuczek” itd. Z wiekiem możliwości poznawcze słabną… jednak nie jestem psem, na imię mam Mateusz, a możliwości poznawcze słabną, a nie znikają! Jestem stary jak na naukę nowego języka, ale nie za stary.

Podobno poniższe słowa powiedział Franklin, ale nie znalazłem potwierdzenia na wikicytaty. Niezależnie, warto przeczytać:

1436204636_ow9hhl_600.jpg

Chcecie się jeszcze czegoś nauczyć? To zacznijcie już dziś, póki jest łatwiej! I jeszcze jedno. Na nic wartościowego nie ma „łatwych sposobów bez wyrzeczeń”. Warto się z tym pogodzić i zacząć dla pewnych spraw się poświęcać 🙂