Kończy mi się czas, muszę się pospieszyć

Od kilku tygodni zauważam, że kończy mi się czas. Widzę, że już nie wszystko w życiu mogę zrobić i wielu marzeń nie zrealizuję, bo… jestem za stary. Ale jak to … mam 26 lat, w końcu zarabiam własne pieniądze, mam tyle możliwości i… i to już? Uświadomiłem sobie, że moment, w którym możesz realizować swoje zachcianki jest bardzo krótki. Za 4-6 lat mój świat zostanie totalnie przewartościowany, bo jeśli kiedykolwiek mam być ojcem, to prawdopodobnie wtedy. Oczywiście nie traktuję tego jak koniec życia. Liczę, że ojcostwo da mi mnóstwo satysfakcji, ale nie da się ukryć, że trzeba będzie „do szafy schować vansy, powoli nosić trzewiki i spoważnieć. Nazywać nagle moczem swe siki”. Nie wyobrażam sobie co weekend zostawiać Liwii (:*) z pieluchami, żeby się „realizować”.

Nie ma czasu! Trzeba się wziąć do roboty… tzn. do zabawy! Kiedyś miałem doła. Sporządziłem wtedy listę rzeczy, które chcę zrobić, żeby poprawić sobie humor. Część z nich zrealizowałem i były to jedne z najlepszych momentów w moim życiu (cichy niedowiarek, wycieczki, 100happydays). Po jakimś czasie dół przeszedł, a ja wróciłem do rutyny. Teraz, po roku myślę sobie, że będąc zdołowanym żyłem fajniejszym życiem niż obecnie, kiedy jestem szczęśliwy. Nie można sobie na to pozwolić. Nie chcę umierać z myślą, że na mojej liście są ciągle nieodhaczone punkty.

Licho nie śpi, nigdy nie wiadomo co będzie jutro. Oto moja lista:

todolist

Kilka punktów jest do wymiany 🙂 Nie chcę już trenować muay-thai ani kalisteniki, nie chcę podróżować sam. Nie zaglądałem do tego notesu od wielu miesięcy. Jestem przerażony jak niewiele zostało zrealizowane. Czy Tobie też życie ucieka między palcami?

Reklamy

Konfucjusz się mylił! Dlaczego?

Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu.

konfucjusz-cytaty

Konfucjusz (ur. 551 roku p.n.e. — zm. 479 roku p.n.e.)

Czuję się trochę onieśmielony, bo gość uważany jest za ogarniętego, a ja… NIE ZGADZAM SIĘ. Być może po prostu dzisiejszy świat jest inny niż Konfucjusza, a być może ja nie mam racji, ale wydaje mi się to po prostu nierealne.

Przygodę z programowaniem rozpocząłem jako czternastolatek. Kosztowało mnie to mnóstwo energii, ale uwielbiam tworzyć kod. O to po 12 latach, mogę śmiało powiedzieć „Jestem programistą”. No i? No i nic. Dalej wbrew temu co powiedział kolega myśliciel, uważam że pracuję, do pracy chodzić muszę i raczej nie chcę. Jednak czy zamieniłbym tę robotę na inną? Nie! Bo nie ma rzeczy, którą wolałbym się trudnić zawodowo.

Bardzo często piszę kod poza pracą. Staram się rozwijać i poznawać nowe technologie. Więc jak to jest – w pracy koduję, ale nie lubię pracy, a po 8h klepania w klawiaturę wracam do mieszkania i programuję?  Normalnie. Kocham programować.

Rozwiązałem tę zagadkę jakiś czas temu. Najlepszym porównaniem, które wymyśliłem są fotografowie i fotograficy. Spójrz:.

33a991_zdjecia-paszportowe-w-fotoexpres-zdjecia
Źródło – lento.pl

artistic-photography-w-11
Źródło – 30 zdjęć zapierających dech w piersiach

Jak sądzisz, które zdjęcie zostało zrobione z pasji, a które zarobiło pieniądze? Powyższy przykład odpowiada na pytanie dlaczego programuję po pracy. W biurze robię zdjęcia paszportowe, a w wolnym czasie fotografuję mokre żarówki. Być może nie opłaca się moknąć z aparatem na deszczu, ale takie rzeczy robimy dla siebie, nie dla zysku. To właśnie jest pasja, a przy odrobinie szczęścia jedno zdjęcie (lub aplikacja) może zdecydować o twojej przyszłości, jeżeli zainteresuje się nią ktoś z zasobnym portfelem. Jednak taki obrót spraw nie jest pisany każdemu, dlatego musisz pracować.

Mam rację?

Nie marudź tylko czytaj!

Post inspirowany życiem. Miało być o zainteresowaniach, ale byłem w Polsce i harmonogram się zmienił. Dwie historie, których byłem świadkiem, ale zagram bohatera

Jestem kobietą po pięćdziesiątce, poruszam się o kulach. Wracam zmęczona w zatłoczonym autobusie i nie mogę się całkowicie wspiąć na siedzenie, więc opieram się o nie półdupkiem, a drugą nogą stoję na ziemi. Zza pleców słyszę

  • „Przepraszam, chcę przejść”. – no ja chyba śnię. Czy młodzież może być bardziej bezczelna?
  • „Nie widzisz, że jestem o kulach?! Nie dam rady wejść, co mam poradzić” – odpowiadam poirytowana. Jednak coś mnie trapi, głos zza pleców złośliwie szepcze, nie wiem co. Nie mogę wytrzymać, trzeba jakoś wychować to społeczeństwo, trzeba tchnąc w tych ludzi, chociaż krztę współczucia dla ludzkiego cierpienia, skoro rodzice nie nauczyli. Dodaję:
  • Młodzież coraz gorsza, ani trochę współczucia… – mogłabym już skończyć, ale dalej chyba jeszcze głos zza pleców nie rozumie – widzę, że im młodsze tym głupsze – popłynęłam. Nie wierzę, teraz głos zza pleców odszczekuje. Ten naród dąży donikąd.

Historia II:

Jestem dwudziestokilkuletnią dziewczyną. Rozpoczynam dorosłe życie. Wracam z pracy. W autobusie dostrzegam wolne miejsce, jednak na drodze stoi jakaś starsza kobieta. Uprzejmie mówię:

  • „Przepraszam, chcę przejść”
  • „Nie widzisz, że jestem o kulach?! Nie dam rady wejść, co mam poradzić” – odpowiada ostrym tonem.
  • „Nie zauważyłam…” – szepczę odwracając się i zajmuję miejsce obok. Jednak nadal słyszę jazgot pod moim adresem. Nie wytrzymuję i mówię  głośno:
  • „Stara rura” –  obudziłam smoka.

… a przy tym całym rabanie ja, któremu ciśnie się na usta…

  • „Drogie panie! Spokojnie! Złość piękności szkodzi…” – patrzą na mnie – „… a wy, nie macie czym szastać”.

Jednak bez słowa wysiadam na swoim przystanku. Jak myślisz, kto zawinił? 🙂

Pierwszy krok do samorealizacji, czyli usuwamy to co złe za nim dodamy to co dobre

Powiedzmy, że przekonałem Cię do zadbania o swoją wizualność. Zacznijmy dbać o Twoją sferę mentalną.

Wiesz, w których momentach najbardziej uświadamiasz sobie, że w Twoim życiu coś jest „nie halo”? Niefortunnie w języku polskim nie ma odpowiedniego słowa, ponieważ używamy jednego wyrazu by określić dwa różne uczucia. simpsonowie-zazdrosc

„Zazdrość” – tłumaczenie dla wyrazów „envy” i „jealousy”. Dziś zajmę się „envy” – o „jealousy” opowiem Ci, gdy będziemy przy związkach.

Mamy czasy, w których ciągle jesteśmy porównywani i zaklinamy rzeczywistość po to by w tych porównaniach nie wypaść słabo. Na sprawdzianie ktoś dostał 2 punkty więcej? KUJON, pewnie traci życie nad książkami. Ona ma już pierwszy raz za sobą? PUSZCZALSKA, brzydzę się kimś takim. On świetnie bawi się na każdej imprezie, wszyscy uwielbiają z nim balować? PAJAC, ciekawe jak skończy. Znasz to? Tylko, że po pierwsze lepsza ocena była twoim celem, po drugie boisz się, że umrzesz nie wiedząc jak smakuje seks, a po trzecie to marzysz, żeby wyluzować się na dobrej popijawie.

Jestem w stanie się założyć, że w ostatnich zdaniach Twoje myśli krążyły w okół „znam takich”, ale wydaje mi się, że znakomitej większości z nas się coś takiego zdarzyło. Po prostu te przykłady były infantylne i raczej „licealne”, aby pokazać mechanizm. Kiedy jednak uświadomisz sobie, że większość twojego niezadowolenia z życia bierze się nie dlatego, że masz źle tylko, dlatego że inni mają lepiej – podejmij świadomą decyzję – albo „odpuszczam, nie zależy mi na tym” albo znajdź sposób, żeby to osiągnąć.

Podkreśliłem kilka wyrazów. Spójrz jaką turbo negatywną energią Cię ładują, tylko dlatego, że ktoś zrealizował Twoje marzenia! Zrealizował, ale nie zabrał. Dawaj, Twoja kolej!

Jak skutecznie zmienić nawyki dla zdrowej sylwetki

giphy

Zaczynając pracę nad ciałem, nie mogłem pogodzić z czasem dotarcia do mety. Zrozum, że to może być kilka lat. Tak, LAT. Trenuję i kontroluję mój talerz od dwóch i jestem bliżej niż dalej swojej wymarzonej sylwetki, ale to jeszcze nie to.

Dla większości problem leży w zdefiniowaniu celu. Nie stawiaj sobie nierealnego postanowienia, bo pewnie zakończy się klęską. Mi się udało dzięki rozmienieniu wszystkiego na drobne zmiany w życiu.

Pierwszym założeniem było: „Od poniedziałku do piątku codziennie będę na siłowni”. Tyle. Nic o trenowaniu! Byłem obolały? Szedłem do sauny lub tylko wziąć prysznic(!). Dzięki temu wyrobiłem sobie nawyk bycia na pakerni. Zawsze starałem się coś zrobić (chociażby orbitrek przez 10 min), ale jak kompletnie nie miałem mocy to kończyło się tylko prysznicem.

Dopóki nie będziesz w stanie trzymać się obranego terminarza by stale trenować i nie być zmęczonym – olej dietę. Jedz wszystko co chcesz. Zasługujesz. Kiedy trening będziesz mieć we krwi przyjdzie czas na zmiany na talerzu. Poczujesz kiedy to nastąpi.

Początkowo odstawiłem tylko słodycze i fast-food. Dopiero po około 10 miesiącach zacząłem liczyć kalorie (to prawie rok bez prawdziwej diety!).

bezDiety
Tylko ćwiczenia. Żadnej diety! Brak starszych zdjęć. Dopiero w lutym 2015 odstawiłem słodycze i fast-food. W kwietniu zacząłem liczyć kalorie

progressĆwiczenia + dieta. 

Teraz mam ścisły i dopasowany do mnie jadłospis, ale doszedłem do tego małymi krokami. Żadnych drastycznych zmian.

Ostatnia rada – rób REGULARNIE zdjęcia. np. raz na tydzień. Wytrwaj pierwsze 6-7 zdjęć i zobaczysz progres. Od tego momentu, nie pozwolisz sobie na regres, a jeżeli się zdarzy to motywuje do odrobienia strat. Olej wagę i centymetry. Liczy się tylko test lustra 🙂

To tyle – nie spiesz się – masz całe życie 🙂

P.S. Przeczytaj i zobacz jeszcze: http://emarlak.blog.pl/2016/03/06/utrzymnie-motywacji-w-zrzucaniu-wagi/