Dlaczego Szwajcaria jest lepsza od Polski?

Cześć, zgodnie z zapowiedzią zaczynam mini-cykl o życiu w Szwajcarii. Chociaż przewrotnie dzisiaj jestem w Polsce.

swissflag.png

Jeśli śledzisz mojego bloga już jakiś czas to pewnie wiesz, że przeprowadziłem się tu w styczniu i tak naprawdę to chyba właśnie dlatego powstał ten pamiętnik – miałem dużo wolnego czasu (już nie mam :P). Po pół roku z powodzeniem mogę powiedzieć, że jest to zdecydowanie dobry kraj, żeby się w nim urodzić i wychować. Ludzie są szczęśliwi, gospodarka się kręci, brak większych problemów politycznych i skandali. Być może wszystko jest zamiecione pod dywan, być może nic się nie dzieje – ale z tego co widzę i sam doświadczam – ludzie nie są wybitnie oburzeni, a raczej zadowoleni z życia.

Dlaczego emigrowałem? Po pierwsze wiem, że nie wyjechałem na stałe, a po drugie mocno chciałem przeżyć przygodę, zobaczyć jak żyją inni i poszerzyć horyzonty. Wydaje mi się, że swój cel osiągam i powiem Ci, że to bardzo dobre uczucie. Wspominałem już o tym, ale warto powtórzyć – jeżeli masz okazję pomieszkać gdzie indziej, zrób to! Niekoniecznie do innego państwa, ale nawet przeprowadzka do większego/mniejszego miasta może już wiele nauczyć. Uważam, że nowy kraj to widoczniejsze różnice i ciekawsze doświadczenie, ale jednocześnie wiem, że każda zmiana otoczenia jest rozwijająca. Może nawet znalezienie nowej pracy bez przymusu?

Za tydzień opiszę jak wyglądają sprawy formalne zaraz po przyjeździe do Szwajcarii i co musiałem załatwić, aby móc tu być. Nie ukrywam, że nie jest łatwo się tu dostać i chyba nie każdemu by się to udało bez odpowiedniego przygotowania.

Tytuł to oczywiście *clickbait*. Szwajcaria wcale nie jest lepsza od Polski. Jest po prostu inna, a ja sam też do niej nie pasuję tak dobrze, jak pasuję do Polski <3.

Reklamy

„Youtuby, kluby, telebimy, vlogmasy”

borixon
Gang Albani – Riki Tiki (na zdj. Borixon)

Ok dzisiaj, krótko, bo mam dużo na głowie. Tak około 250 słów. Część z was wie, że zaangażowałem się w dwa nowe projekty. Pierwszy to odmóżdżający „program” na snapchacie (snap: trnn90), w którym wychodzi moje ekscentryczne poczucie humoru. Chociaż niewiele osób je podziela – mam też trochę pozytywnego feedback’u więc zamierzam to kontynuować. Druga aktywność to daily vlog na Youtubie, w którym uczę się niemieckiego.

Pracując na pełnym etacie i dodatkowo będąc zaangażowanym w tyle pozostałych aktywności trochę poczułem, że tracę grunt pod nogami, ale szczęśliwie okazało się, że wszystko jednak da się poskładać do kupy i znana prawda zaskoczyła mnie znów… im mniej czasu masz tym lepiej go wykorzystujesz.

Długo marzyłem o Youtubie, ale nie miałem pomysłu na kanał. Jednak niedawno przypomniała mi się prezentacja, której autora nie pamiętam. Powiedział, że chciał być biznesmenem i musiał doprowadzić do bankructwa cztery przedsiębiorstwa, zanim w końcu był w stanie się utrzymać. Nie poddał się. Myślę więc, że ten vlog ma szanse NIE być najlepszym kanałem na świecie, ale podszkolę się z wiedzy o kamerowaniu, o „post-produkcji”, prezencji przed kamerą…  może to tylko furtka na podwórko, a nie drzwi wejściowe? A może w ogóle mi się nie spodoba?

Jedna mała rada, którą wydaje mi się, że warto powiedzieć – daily vlogi nagrywam najczęściej w drodze na siłownie i wracając z pracy. Codziennie „w podróży” spędzam około 40min – zazwyczaj po prostu słuchałem muzyki, ale przecież można ten czas wykorzystać o wiele lepiej. Zastanów się czy nie marnujesz czasu siedząc w porannym tramwaju? Co zyskałem dzięki tej pasji? WOW kolejną zajawkę. Trochę się naoglądałem Gonciarza i wiem, że ten vlog to już wkrótce będzie nieco więcej niż tylko nauka niemieckiego. Zamierzam się trochę „zabawić”.

Siłownia, dieta, fitness lifestyle.

Kocham czekoladę. Potrafię długo bez niej wytrzymać, ale prędzej czy później wiem, że do niej wrócę – na moment, na kilka dni – wpadnę w ciąg i będę pożerał ją ponad ludzkie możliwości, a potem się opamiętam i na nowo będę uczył się jej nie jeść. Na szczęście dzięki mojemu zapaleniu do kształtowania sylwetki znalazłem kilka tricków jak sobie z tym radzić.

Siłownie zacząłem odwiedzać w lutym 2014 roku – jak już pisałem w poprzednich postach  na początku skupiałem się na treningu, a nie na diecie. Dużo czasu zmarnowałem przez swoją niewiedzę, jednak od czegoś trzeba było zacząć. Brak znajomości tematu bardzo szybko starałem się nadrabiać i dzisiaj chyba mogę powiedzieć, że umiem o siebie zadbać.

Kiedy to się stało pasją? Gdy zamieszkałem bez współlokatorów, dostałem w prezencie dużo wolnego czasu. Jakoś tak wyszło, że porzuciłem oglądanie seriali i nie miałem co ze sobą zrobić. Zacząłem eksperymentować z gotowaniem. Mieszkałem blisko siłowni, którą mogłem odwiedzać na piechotę no i się zaczęło.

Jak poradziłem sobie z miłością do słodyczy? Zacząłem sam je robić! Od naleśników z owocami:

instagram_nalesniki.jpg
instagram @trnn90

Przez ciasta i ciasteczka:

Po… ukochaną czekoladę:

instagram_czekolada.jpg
instagram – @trnn90

Dzięki temu mogę kontrolować skład słodyczy i zrezygnować z cukru. Oczywiście to ciągle są kalorie, ale na tyle zdrowe, że nie rusza mnie sumienie, kiedy po nie sięgam.

Co dzięki tej pasji osiągnąłem? Wszystko. Tego bloga, upór, umiejętność gotowania i ogólnego eksperymentowania w kuchni, tonę wiedzy o tym jak działa nasz organizm oraz „last but not least” wydaje mi się, że nienaganną (choć wciąż wymagającą szlifu) sylwetkę:

transofrmation2.png
lipiec 2016 vs listopad 2014. Przede mną jeszcze 4 tyg. redukcji.

To tak naprawdę tylko errata do całego cyklu o sylwetce. Jeśli jeszcze nie znasz tamtych postów, serdecznie zapraszam do lektury 🙂

Healthy lifestyle, polecam,

mateusz_podpis.png

Cichy niedowiarek – czyli kiedy pierwsza trasa koncertowa Egzotika

Wracamy do moich pasji. Dzisiaj – Disco Polo! Za nim przeczytasz – zachęcam do przesłuchania największego hitu Egzotika – „Cichy Niedowiarek”.

Egzotik – Cichy niedowiarek (muz. Krzysztof Pniak, sł. Mateusz Sidorski)

Chwilowo zespół jest zawieszony z powodu mojego pobytu w Szwajcarii, ale to nie jest koniec!

Pomysł zaiskrzył podczas jednej z biesiad alkoholowych. Wiadomo, że 90% takich akcji upada wraz z wyleczeniem się z kaca, ale nie Egzotik. Na szczęście zbiegło sie to z moim 100happydays chllange więc miałem dość duże pokłady motywacji, żeby robić nowe rzeczy. Pewnego wieczoru napisałem tekst, Kriss dał bit i jazda. Uczęszczałem na lekcje śpiewu, nagrywaliśmy w domu i w studiu… Dużo świetnej zabawy

Zrozumiałem wtedy jak trudne jest tworzenie i nabrałem ogromnego szacunku do innych twórców (nie tylko muzyków, ale chociażby youtuber’ów). Zauważyłem też, że największa krytyka spływa od osób, które same nic nigdy nie zrobiły i nawet nie mają pojęcia jakie to jest trudne, a jednocześnie ile satysfakcji i radości daje samo przebrnięcie przez ten proces, a nie efekt końcowy. To ile razy śmiałem się do łez podczas pracy nad Egzotikiem jest bezcenne. Chyba najbardziej cisnęliśmy z Krissem podczas nagrywania tego fragmentu kolędy (nie na wideo – przy nagrywaniu wokali):

Do dzisiaj słucham co jakiś czas Cichego i jestem bardzo zadowolony z rezultatu, ale wiem też, że następne hity wgniotą Cię w fotel trzykrotnie! Wniosek na dziś? Większość przedsięwzięć podejmujesz po coś. Oszczędzasz na samochód, zaczynasz trening dla lepszej sylwetki czy dokształcasz się by poprawić warunki pracy. Są jednak projekty, które nie masz pojęcia dokąd Cię zaprowadzą, a mimo to wciąż warto się w nie zaangażować, bo samo ich realizowanie przybliży Cię do szczęscia!

Czy precyzja szwajcarskiego zegarka jest prawdziwa?

Zaburzę cykl o hobby, bo okazja jest nie byle jaka. Dziś mija dokładnie 6 miesięcy odkąd mieszkam w Szwajcarii. I wiesz co? Jestem dumny, że jestem Polakiem.

f3bb7b13-2fd4-44a0-89b7-6ab96335c259.jpg

Kiedy na początku tego roku, ktoś pytał mnie skąd jestem, zawsze odpowiadając, że z Polski, nie czułem, żeby to brzmiało dumnie. Głupi ja. Wydawało mi się, że w oczach obcokrajowców Polska jest satelitą ZSSR,  a Polacy to alkoholicy i złodzieje samochodów. Nie wiem czy to moje kompleksy czy faktycznie „zachód” tak nas postrzega, ale wiem jedno. Jeżeli ktoś tak myśli to jest ignorantem i to on powinien się wstydzić.

Te pół roku przekonało mnie, że legendarne „szwajcarskie zegarki” nie są tak precyzyjne jak się je reklamuje. Nie zrozum mnie źle, Szwajcarzy to często świetni ludzie, ale wydaje mi się, że ich obraz w świecie jest nieco naciągany. Spotykam się tutaj z niechlujnością w pracy, która nie wynika z lenistwa, a z pewnego zaślepienia i braku rezolutności. Na ulicach mijam typowych żuli, rano przechodzę przez zaśmiecone wieczornymi „piknikami”  parki, a przy dworcu mogę kupić narkotyki (chyba ;>). Oczywiście są też rzeczy, które mi się podobają i opiszę je w cyklu poświęconym życiu w Szwajcarii – jednak po przedwczorajszym meczu, tak jakoś do mnie dotarło, że…
dobrze być Polakiem – Fuck! powiedziałem to,
ale bez wyższości polityki i super power, ziom”
(Ten Typ Mes – Janusz Andrzej Nowak [feat. Michał Tomaszczyk] – ten post mógłby być po prostu cytatem tego utworu)

Kończąc ten „nacjonalistyczny” wpis, powiem Ci, że jeżeli kiedykolwiek będziesz mieć okazję pomieszkać w innym kraju – ZRÓB TO. Sam dzięki temu uczę się nowego języka, poznałem zupełnie innych ludzi, zawiązałem jedną, wydaje mi się bliską, znajomość i … zrozumiałem, że koniec końców – chcę się zestarzeć w Polsce. Bezcenne doświadczenie!