Dlaczego cieszę się, że wracam do Polski?

Zawsze pisałem o  przygodach, wyjazdach w superlatywach, bo ma to wiele zalet, jednak chyba czas, żebym spojrzał na emigrację z drugiej strony. Nawet nie będę wspominał o tęsknocie za ukochaną – to oczywiste, że jest głównym powodem decyzji o powrocie, ale nie tylko.

Najbardziej przeszkadza mi fakt, że mimo czasu – to nie dom. Szczególnie to widzę kiedy jestem w sytuacji, która wymaga ode mnie szybkiego dialogu i podjęcia decyzji, a ja najzwyczajniej w świecie nie rozumiem co usłyszałem. Przez to każde głupie zakupy lub podobne wydarzenie, wiążą się z jakimś mikrostresem, bo ludzie za mną czekają, a ja dukam. „A co mnie Ci ludzie obchodzą…” – jako introwertyk, nie lubię zbyt dużo niechcianej uwagi (kiedy chcę, to lubię, ale chcę tylko w specyficznych momentach). Mimo, że lubię moje życie i zajawki, a w zasięgu 100-200 kilometrów jest mnóstwo przepięknych miejsc.. to nie dom.

Nie tylko język sprawia, że czuję się wyobcowany. Nie mam tutaj żadnej historii. Nie mam wspomnień z dzieciństwa ani szkoły do której chodziłem. Możesz nie doceniać tych rzeczy – dla mnie jest to istotne, bo za tym dzieciństwem i wspomnieniami idą ludzie, za którymi niesamowicie tęsknię.

Ostatnia, może dość przyziemna rzecz to jedzenie. Nie chodzi o to, że muszę zjeść pierogi, bo taki ze mnie patriota. W Polsce, też nie jadłem ich codziennie, ale… Szwajcarskie jedzenie jest bez wyrazu. Ludzie na lunch jedzą kebab lub pizzę lub gotowe obiady w markecie. Dziwne. Mało kto gotuje, kiedy przyniosłem swoje jedzenie, kolega z lekkim podziwem patrzył gdy potwierdziłem, że sam ugotowałem… RYŻ Z KURCZAKIEM. SRSLY?!

Blog się zmieni. Nie mam jeszcze koncepcji, ale czuję, że ta forma już mnie nudzi. Może tematyka, może nie jestem gotowy na ekshibicjonizm emocjonalny? A może w ogóle przestanę pisać?

Reklamy

Pięć rzeczy, które chciałbym przywieźć ze Szwajcarii do Polski

Siema, przedostatni post o Szwajcarii – gdyby jednak była potrzeba, bo ktoś się przeprowadza i ma pytania, to zapraszam na prywatę. Snap trnn90, https://fb.me/okolo250slow

Zostały mi cztery miesiące tutaj. JUŻ? A no już. Niedawno zacząłem się zastanawiać jak to będzie po powrocie i za czym będę najbardziej tęsknił. Oto lista.

Po pierwsze ludzie, których tu poznałem. Felix, którego część z was kojarzy z naszego vloga  „Ich lerne Deutsch” oraz jego rodzeństwo będą mi chyba do końca życia bliscy, choć wydaje mi się, że z czasem przez te głupie kilometry kontakt nam się zatrze, ale ten rok na zawsze będzie kojarzył mi się z nimi i zrobię co będę mógł, żeby utrzymać znajomość

Po drugie będę tęsknił za ciszą w Wil. Mój serdeczny przyjaciel na każdym kroku lubi mi dogryźć, że krowy i nuda, ale tu jest zielono i spokojnie.

Za to pewnie zostanę ukrzyżowany, ale będę tęsknił za rozmawianiem po niemiecku. Nauka nowego języka sprawiła mi wiele frajdy, a dopiero od miesiąca lub dwóch zacząłem się  jako-tako czuć swobodnie i szkoda, że nie będę już mógł trenować w życiu codziennym.

Za tym, że wszyscy mówią sobie „dzień dobry”. Ogólnie jestem typowym polskim koleżką, który raczej nie lubi kontaktu z obcymi jeśli sytuacja tego nie wymaga. Po kilku razach gdy usłyszałem „Grüezi” od zupełnie obcych osób zrozumiałem, że uśmiech i przywitanie należą się każdemu. Obcym też.

Last but not least za Szwajcarią ogólnie. Za Capo’s Burger za Willer Turum. Wiele o szwajcarach można powiedzieć – jedni są fajni inni mniej, ale wszyscy prywatnie byli dla mnie bardzo mili, nawet jak w pracy coś się nie zgadzało.

No, ale klamka zapadła (dokładnie wczoraj, kiedy pewien dyrektor pewnej firmy wykonał telefon). Pod koniec roku wracam! 🙂

Papiery, dokumenty, poczta w Szwajcarii

Cześć, dzisiaj o formalnościach i poczcie w Szwajcarii.

Jako programista zdiagnozowałem bug’a w algorytmie wg którego należy starać się o pozwolenie na pobyt.

  1. Złóż podanie o mieszkanie -> pokaż umowę o pracę
  2. Złóż podanie o pozwolenie na pobyt -> pokaż umowę o: pracę, mieszkanie, ubezpieczenie zdrowotne (idź do pkt 3.)
  3. Złóż podanie o ubezpieczenie zdrowotne -> pokaż umowę o pracę, pozwolenie na pobyt (idź do pkt 2.)

Powiedziałem urzędniczce: nie mogę pokazać ubezpieczenia, bo tam chcą pozwolenie na pobyt. Ona na to, że nie może mi dać pozwolenia, jak nie jestem ubezpieczony. Prywatnie doradziła mi, żebym przyszedł z jakąkolwiek ofertą, która nie będzie podpisana przez żadną ze stron i powiedział, że to moje ubezpieczenie i już. Tak więc mamy tutaj „infinite-loop”, której sami urzędnicy są świadomi i doradzają jak ją obejść.

ausweiss.png
Dowód tożsamości (kat. B)

Bankowość. Nie można założyć konta osobistego, nie mając pozwolenia na pobyt. Możliwe jest jednak założenie konta oszczędnościowego. Tak też zrobiłem, żeby mój pracodawca miał gdzie wysyłać mi wypłatę. Najprawdopodobniej po powrocie do kraju i zamknięciu rachunku osobistego, zostawię sobie tę oszczędnościówkę.

Ostatnią kwestią z dziedziny papierologii, o której warto wspomnieć to poczta. Wszystko przychodzi listownie. Każde drobne powiadomienie, miesięczne podsumowania z banku, router od dostawcy internetu (leżał sobie w skrzynce, która nie jest zamykana na klucz), umowy, Ausweis (a’la dowód osobisty)… TONA papieru. Przez całe życie nie dostałem tyle listów w Polsce, co tutaj przez 3 miesiące. Modne ostatnio u nas „e-Faktury” – tutaj niby istnieją, ale w rzeczywistości i tak dostaniesz pocztą.

Kończąc – latania po urzędach jest umiarkowanie mało – oprócz tej niekończącej się pętli, to wszystko załatwia się sprawnie. Urzędnicy są różni. Raz trafiłem na typową „wredną panią z dziekanatu”, a innym razem na super miłą obsługę. To tyle 🙂

 

Co trzeba zrobić, żeby móc mieszkać w Szwajcarii?

Cześć, dzisiaj opowiem jak wyglądały przygotowania do wyjazdu na kilka tygodni przed przeprowadzką.

Pierwszą i niezbędną rzeczą jest umowa o pracę. Bez zapewnionego źródła dochodu, nikt nie wynająłby Ci mieszkania. Bez mieszkania nie ma szans na prawo do pobytu. Bez prawa do pobytu, nie ma szans na ubezpieczenie zdrowotne. Bez ubezpieczenia zdrowotnego nie ma szans na prawo do pobytu… hej, to już było? O papierologii za tydzień 🙂

Przyzwyczajony do wrocławskich standardów, że mieszkania szuka się tydzień albo dwa, a jedyne co stoi na przeszkodzie, żeby wynająć w jeden dzień to to, że może uda się gdzieś wynająć o stówkę taniej, dość długo olewałem sprawę i trochę dziwiłem się kiedy koleżanka ze szwajcarskiego biura codziennie wysyłała mi wiadomości „czy znalazłem coś?”. Ludzie to był początek listopada… dwa miesiące na znalezienie lokum, kto by się tak pieklił?

Okazuje się, że znalezienie miejsca w Szwajcarii jest trudne i miałem niemałe ciśnienie w grudniu. Nie jestem pewny jak to do końca działa, ale wszystkie mieszkania wynajmowane są przez pośredników. Nigdy nie rozmawiałem z właścicielem, a pieniądze za wynajem wysyłam do agencji nieruchomości. Przyznawanie miejsca jest rozstrzygane drogą jakiegoś magicznego konkursu, bo musiałem złożyć bardzo szczegółowe podanie z wieloma pytaniami osobistymi, załączyć list polecający od mojej firmy i kopię umowy o pracę. Sic! Niestety taki formularz nie jest ustandaryzowany, a różne agencje mają różne wzory, więc musiałem ich wypełniać (odręcznie!) bardzo wiele.

Ceny mieszkań w mojej miejscowości wahają się od 700CHF (za kawalerkę z garażem płacę nieco więcej) do 2000CHF (kilku pokojowe duże mieszkanie). W porównaniu do zarobków, ten czynnik mieszkanie/pensja jest bardzo podobny do Polski.

Gdybym musiał jednym zdaniem odpowiedzieć na tytułowe pytanie, odpowiedziałbym: Trzeba mieć pracę i mieszkanie, a reszta się ułoży 🙂