Wat Pho

Piszę pod wpływem impulsu. Jeszcze nigdy nie byłem tak daleko od domu. Jeszcze nigdy nie widziałem rzeczy, które zobaczyłem przez ostatnie dwa tygodnie.

Siedzę w świątyni Pho i co chwilę się zawieszam… na bawiących się, beztroskich dzieciach, na ludziach robiących sobie zdjęcia, na roześmianych albo smutnych twarzach turystów. Hałas zagłusza mi muzyka w słuchawkach, a upał co minutę przepędza łyk lodowatej wody, którą dostałem na wejściu.


Przez ostatnie półtora miesiąca miałem najdłuższy urlop w życiu. Po pięciu latach ciężkiej pracy, zdobywaniu doświadczenia i stresu związanego z uczelnią, w końcu mogłem sobie pozwolić na prawdziwy urlop. Co prawda podróżowałem trochę wcześniej, ale nigdy tak naprawdę nie odciąłem się mentalnie od pracy. Teraz kiedy mój wypoczynek dobiega końca, cieszę się – jestem zmotywowany do dalszego rozwoju. Punkt pierwszy? Muszę schudnąć. Mati w pogoni za szczęściem zawsze musi zacząć od sylwetki 😂

Chciałbym napisać jakąś głęboką motywującą myśl, ale nie umiem. Po prostu jestem bardzo szczęśliwy i chciałbym, żeby wszyscy byli tak zadowoleni z życia jak ja. Wiem, że teraz pokazuję tylko efekt końcowy, ale każdy tak może… cytując Tego Typa Mesa:

Reprezentuję tylko pewien procent-
Który poświęcił kilkanaście lat na pasję, żadne supermoce

Ten Typ Mes – As

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s